Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji podało, że na poniedziałkową "debatę o ACTA" z Premierem zaproszono:

Można szacować, że razem będzie to jakieś 500 osób (duże instytucje na pewno chciałyby wydelegować po kilka osób).

Nie podano, ile każda osoba będzie mogła mówić. Zgaduję, że jak to ma być poważna debata, będzie to ok. 15-20 minut, a potem jeszcze zabrać kilka głosów w dyskusji. Liczmy razem pół godziny na osobę.

Z powyższego wynika, że debata jest przewidziana na około 250 godzin, czyli ponad 10 dni bez spania i jedzenia...

A może nie? Może zaproszeni w ogóle nie będą mieli możliwości się wypowiedzieć? Może wypowie się premier i kilka wybranych przezeń instytucji (na liście zaproszonych jest np. Ministerstwo Gospodarki)?

W takim razie mam propozycję: zamiast tłoczyć się w KPRM niech lepiej wynajmą jakiś cyrk na 500 osób...

W każdym razie poważne organizacje społeczne i organizatorzy ulicznych protestów w tym cyrku udziału nie wezmą, o czym właśnie poinformowano tłumacząc powody tej decyzji: http://panoptykon.org/wiadomosc/dlaczego-organizacje-spoleczne-nie-pojawia-sie-jutro-na-debacie-u-premiera

Wygląda na to, że Rząd panicznie boi się widoku pustych krzeseł na sali, więc robi łapankę...

"Kto przychodzi, ten za ACTA!"